MÓJ NOWICJAT

Czas nowicjatu jest dla mnie zaskakujący. Tutaj Bóg mnie zaskakuje swoim nieprzewidywalnym działaniem i pokazuje, że to On jest Bogiem. Nie ja. To On wie lepiej. Nie ja. To w Nim moja siła. Nie we mnie. Tutaj na tej pustyni wyłazi mój egoizm, słabość, mała wiara, moja nieidealność, grzeszność. Jednocześnie wzrasta pewność, że właśnie takim Bóg mnie kocha, takiego mnie chce. Jedyne co mam robić – coraz bardziej ufać Jezusowi!

Codziennie gromadzimy się na modlitwach wspólnotowych, Mszy świętej, medytacji i adoracji Najświętszego Sakramentu. Do tego dochodzi prywatna modlitwa – wydawać by się mogło, że proces naszego nawracania przebiega dzięki temu jak burza. Jednak nie zawsze da się to od razu zauważyć. Dopiero patrzenie w perspektywie tygodni czy miesięcy pozwala na zobaczenie, jak zmienia się nasze myślenie, działanie, mówienie i motywacje.

Żyję we wspólnocie. Potrafi ona być zarówno słodyczą i wsparciem. Potrafi też być krzyżem. Jedno i drugie jest potrzebne i czegoś nas uczy: poznaję bardziej samego siebie i moich współbraci. Widzę, że ta grupa ludzi, którą Bóg tutaj zebrał jest Jego narzędziem do formowania naszych serc i umysłów. A żeby to nie brzmiało tak górnolotnie – trzeba zaznaczyć, że w naszej codzienności jest miejsce na dużą dawkę humoru. Moi rodzice wyjeżdżając z domu Nowicjatu z odwiedzin pytali: skąd tutaj, w zakonie tyle radości?

Codzienny rytm dnia zawiera w sobie również pracę, która czasem wydaje się przyziemna. W perspektywie całości mojego powołania i bycia nowicjuszem nie sposób nie zauważyć, że na pewno potrafi (jak to się mówi) uszlachetnić, pomaga poznać siebie oraz jest dobrym miejscem na formowanie nas jako wspólnoty. Sport też jest obecny w naszym małym światku. Wiadomo – nam, facetom – potrzeba rywalizacji. Dużym plusem jest granie w zespołach, które w naturalny sposób pomagają wzmocnić relacje, czy też poprawiają umiejętność współpracy dla dobra drużyny.

Trzeba też wspomnieć o wykładach, na których poznajemy głębiej nasz Kościół, Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego, rzeczywistość duchową czy zasady liturgiczne. Podczas studium czytamy materiały na zajęcia czy jakąś luźną lekturę. Osobiście nie pamiętam, kiedy ostatnio tyle przeczytałem w ciągu tak (w sumie) niewielkiego okresu czasu.

Czas tutaj jest czasem zmian w naszym myśleniu, motywacjach nami kierujących. Czasami również w obwodzie pasa:).

Pozdrawia szczęśliwy, że tu jest – kl. now. Rafał Kucharski